21 sty 2013

Trouble ~ 4

 



Tej nocy nie mogłem zasnąć. Przewracałem się tylko w boku na bok, coraz to bardziej zrzucając kołdrę z łóżka. Nie chciało mi się jej poprawiać. Nie miałem na to teraz siły, bo słowa Taemin'a tak bardzo mnie zdezorientowały. Nie wiedziałem co o tym sądzić. Chłopak oczekiwał mojej aprobaty, tym czasem ja siedziałem jak słup, by po chwili wygonić go z pokoju pod pretekstem zmęczenia. Jednak sen nie nadchodził, a moje myśli, to była jedna wielka kulka niewiadomej. Nie rozumiałem co się stało. Gdy tylko Lee powiedział mi o tym, że Heechul prosił go o chodzenie mój świat jakby zatrzymał się. Nie miałem pojęcia czym to było spowodowane. Bo przecież nie powinienem być o niego zazdrosny. To mój przyjaciel. Tylko i wyłącznie. Pomimo tego, iż wiem, że chłopak chodząc z członkiem SuJu o mnie nie zapomni, to mam takie szalone wrażenie, że zniknę z jego życia. Może nie na zawsze, jednak jako tako stanę się dla niego niewidzialny. A to mi się nie podobało. Chciałem, żeby Taemin zwracał na mnie uwagę. Poświęcał mi czas. Wiedziałem, że kiedyś się to skończy, jednak po cichu miałem nadzieję, że jednak mój koszmar się nie ziści. A spełnił się szybciej niżbym sądził przypuszczać. Jutro muszę z nim pogadać. Chciałbym mu pokazać, że jako tako akceptuje ich związek. Nie mam ochoty patrzeć na smutną twarz tego dzieciaka, tylko dlatego, że nie zgadzam się na ich miłość. Co w sumie nie jest do końca prawdą. Bo chcę, żeby młody był szczęśliwy, a skoro takie coś znajdzie u boku Heechula, to nie mam prawa się w to mieszać.
Z głośnym westchnieniem przewróciłem się na lewy bok i poprawiłem kołdrę, która i tak już praktycznie leżała na podłodze. Szczerze powiedziawszy, to nie wiem dlaczego tak przejąłem się tą sprawą. Przecież to całkowicie ich decyzja, a ja nie mam prawa w to jakkolwiek ingerować. Przeczesałem swoją krótką grzywkę dłonią i stęknąłem cicho, próbując usiąść na łóżku. Musiałem z nim teraz pogadać, nie mogłem czekać do jutro. Lee się teraz pewnie zamartwiał i leżał na dywanie słuchając jakiejś dołującej muzyki. Zawsze tak robił, gdy się czymś stresował lub martwił. Znam go lepiej niż własną kieszeń. No ale co się dziwić, skoro przyjaźnimy się od przysłowiowej piaskownicy? Niechętnie zwlokłem się z posłania, zakładając bluzę dresową, która była przewieszona przez ramę łóżka i wyszedłem z pomieszczenia. Wolno podreptałem pod pokój dzieciaka, a kiedy przed nimi stanąłem, cicho zapukałem, mając nadzieję, że jeszcze nie śpi. Ktoś najwyraźniej się nade mną zlitował, bo po chwili usłyszałem ciche „proszę” za ścianą. Z wahaniem wszedłem do sypialni tancerza. Zobaczyłem go leżącego na łóżku, z głową zwieszoną w dół. Jego karmelowe włosy opadały i dotykały końcówkami podłogi, a na uszach miał słuchawki. Westchnąłem cicho i podszedłem do nastolatka, siadając obok. Spojrzałem na niego wymownie, ale ten jakby mnie nie widział. Traktował  jak powietrze, bezustannie wsłuchując się w piosenkę graną w telefonie. Zirytowałem się i ściągnąłem mu sprzęt z głowy, tym samym powodując, że jego brązowe tęczówki spoczęły na mojej twarzy.
 - Chcę pogadać – mruknąłem i odłożyłem rzecz na szafkę nocną.
Chłopak charakterystycznie wywrócił oczami i usiadł po turecku na łóżku, opierając się na swoich licznych poduszkach.
- Niby o czym? – mówiąc to, bawił się palcami – nie mamy o czym rozmawiać.
-A właśnie, że owszem. Mamy. Spójrz na mnie – rozkazałem mu, ale chłopak tylko ponownie mnie znieważył, kontynuując swoją zabawę ręką – spójrz na mnie Taemin! – podniosłem głos, ale i to nie poskutkowało. Nie lubiłem, gdy ktoś nie zwracał na mnie uwagi. Zawłaszcza on. Chwyciłem więc bez wahania jego spuszczoną twarz w dłoń i uniosłem w górę. Tak, by patrzył prosto na mnie.
- Co? – warknął, a jego spojrzenie nabrało lekkiej furii.
-Przepraszam, że cię wtedy wygoniłem. Ale zrozum. To co mi powiedziałeś, to był dla mnie szok – nie wiedziałem jak zacząć. Przełknąłem ślinę i spokojnie ciągnąłem dalej swoją chwytająca za serce przemowę – Ale…  - zawahałem się w tym momencie. Tak bardzo nie mogłem tego tolerować. Nie chciałem, żeby ten dzieciak umawiał się z jakimś mężczyzną. Zwłaszcza z takim, za którym niezbyt przepadam - …to toleruję. Chodź nie bardzo mi się to wszystko podoba. Ale jeśli go kochasz i ma ci to sprawić radość, to w pełni akceptuję wasz związek. Jednak ostrzegam. Jeśli pozwoli cię skrzywdzić lub spadnie ci przy nim chociaż ten jeden włos z głowy, to obiecuję, że wyrwę mu nogi z dupy. Nie ważne jak bardzo byś mnie błagał, bym tego nie robił. Zrobię mu krzywdę i to ogromną. Zrozumiano? – szepnąłem dramatycznie na zakończenie i spojrzałem głęboko w jego oczy. Przez chwilę trwała pomiędzy nami niezręczna cisza, ale po kilku sekundach Lee pokiwał głową, a na jego twarz wypłynął wielki uśmiech.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mi to powiedziałeś. Dziękuję – mruknął i przytulił mnie mocno. Nie mogłem go odepchnąć, więc odwzajemniłem uścisk. Siedzieliśmy tak złączeni kilka chwil, aż niespodziewanie stworzenie w moich ramionach głośno ziewnęło.
- Idź spać, bo jutro mamy treningi. Musisz być o siłach – mówiąc to, puściłem go i skierowałem się do drzwi – Dobranoc Minnie.
- Dobranoc żabo – krzyknął i zakopał się pod kołdrą, wtulając się w jakiegoś miśka, którego dostał od Kibuma na urodziny.
Kiedy wróciłem do pokoju, również się położyłem. I ku mojemu ogromnemu zdziwieniu sen nadszedł wyjątkowo szybko. Wiec tak jak Taemin, oddałem się w objęcia Morfeusza, śniąc o wielkich truskawkowych ciastkach.


- Minho, Minho, Minho! – usłyszałem jakiś niewyraźny krzyk, jakby przez mgłę – wstawaj! Onew hyung woła wszystkich na śniadanie! Ruszaj swoje charyzmatyczne dupsko i idziemy jeść!
Skrzywiłem się. Chciałem jeszcze pospać, więc zdenerwowany przewróciłem się na bok, ukrywając głowę pod poduszką. Ale mały natręt nie dawał za wygraną, bo bez zbędnych ceregieli zdjął ze mnie okrycie, wyrzucając gdzieś niedaleko. Jęknąłem głośno i skuliłem się, jednak potwór dalej mnie męczył, ponieważ usiadł na moim biodrze i dzióbał mnie w brzuch.
- Taemin – warknąłem i spojrzałem na niego groźnie – daj mi spokój.
- Ale śniadanie – wydarł mi do ucha i zszedł ze mnie, by po chwili zacząć ciągnąć mnie za nogę – wstawaj no – nie wiem skąd ten chłopak brał tyle siły i energii na nasze codzienne poranne walki, ale byłem pod ogromnym wrażeniem. Stęknąłem, gdy poczułem swoją nogę na zimnej podłodze.
- Nie dasz mi żyć, prawda? – mruknąłem cicho i uniosłem się na łokciach, cały czas patrząc na dzieciaka.
- Tobie? Nigdy – mówiąc to, wyszczerzył usta w uśmiechu – zbieraj się, bo zaraz Onew to wparuje. A wiesz jak on jest – powiedział i wyszedł z pokoju zbiegając na dół. Wywróciłem oczami i przetarłem śpiące jeszcze oczy. Tak. Jinkiego lepiej nie drażnić, bo potem są tego straszne konsekwencje. Doczołgałem więc swoje ciało do krawędzi łóżka i ociężale stanąłem. Ubieranie nie zajęło mi zbyt dużo czasu. Wybrałem jakieś czarne rurki i jedną z koszulek, którą dostałem od fanów. Umyłem zęby, poczesałem, odświeżyłem i byłem gotowy na dzisiejszy dzień. Zszedłem do kuchni. Ale to, co tam zastałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Praktycznie cały pomieszczenie było od czegoś ubrudzone, a na stole walały się jakieś resztki sera. Natomiast podłogę zajmowało kilka rozbitych jajek. Zdesperowany chwyciłem się ręką za twarz i pokręciłem głową ze zrezygnowaniem. Przede mną rozpościerał się jeden wielki chaos. Miałem wrażenie, jakby przeszło tędy tornado. I domyślałem się czyja to była sprawka.
- Jonghyun! – wydarłem się i podszedłem hardym krokiem do mężczyzny chowającego się za fotelem – co to ma znaczyć ten bałagan? Kto ci w ogóle pozwalał dotykać kuchni? – warknąłem, stając nad brązowowłosym i zakładając rękę na rękę – słucham?
- Minnie narzekał, że chce jeść, a przecież nasza Diva z liderem pojechali na wywiad. Stwierdziłem więc, że mu coś zrobię… - mruknął i wstał otrzepując koszulę z chleba.
- Nie prościej było zawołać mnie? Ja bym przynajmniej nie zrobił tu takiej tragedii – westchnąłem i przeczesałem grzywkę palcami – chodź to posprzątać, bo jak Onew wróci i zobaczy co się tu stało, to chyba nas zastrzeli i powiesi na sznurku do prania.
Chłopak pokiwał głową i zabrał się za zbieranie całego tego syfu. Niestety nie miałem innego wyjścia jak mu w tym pomóc, bo sam nie zdążyłby na czas. Lee by go chyba wypatroszył. I mnie przy okazji też, bo go nie powstrzymałem. Właśnie zmywałem blat stołu, gdy nagle coś mi się przypomniało.
- A gdzie Taemin? – zapytałem się Kim’a i spojrzałem na niego, przerywając swoją czynność.
- Nie wiem – stęknął, próbując zedrzeć kawałek bekonu z sufitu – Heechul przyjechał i gdzieś go zgarnął. Chyba jest na treningu Super Junior, ale nie dam sobie ręki uciąć… zdrapuj się cholero – krzyknął do zaschniętego kawałka mięsa. Zaśmiałem się cicho, jednak zaraz potem skrzywiłem. Znowu ten facet. Szczerze powiedziawszy, to mam nadzieję, że ich związek nie potrwa zbyt długo. Nie umiałem sobie wyobrazić ich razem. Nie pasowali do siebie. Byli niczym ogień i woda. Nastolatek zawsze płonął zdrowym ciepłem, a ten mężczyzna… był niczym lód. Nie miał uczuć. I w każdej chwili mógł ugasić żar dzieciaka. Mógł go zatopić w swoich łapach, zniszczyć. A tego bym mu nie wybaczył. Prędzej bym udusił niż zapomniał. Westchnąłem i wykręciłem ścierkę nad zlewem. W tej właśnie chwili straciłem cały zapał i ochotę na dzisiejszy dzień. Nie wiem jak poradzę sobie na treningu – Key z Jinkim wrócą do godziny – mruknął jeszcze Jonghyun, schodząc z krzesła i wyrzucając skrawki bekonu do kosza – zdążymy z tym bałaganem? – mówiąc to, spojrzał na mnie zdenerwowany.
- Z Minho charyzmą nie ma opcji, że nie damy rady – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niego – ale rusz dupę, bo masz zabójcze tempo.
- Tak jest szefie! – Zasalutował mi krzycząc i wybiegł do schowka po miotłę. Nie minęło kilka chwil, jak podłoga była czysta. Popatrzyłam na chłopaka zdumiony.
- Nie powiem, zaskoczyłeś mnie.
 - O to chodziło. Ale trzeba się sprężyć, bo zostało mało czasu- spojrzałem na zegar i pokiwałem głową. Mieliśmy niespełna pół godziny na uporządkowanie do końca pomieszczenia i przebranie się, bo teraz nasze ubrania wyglądały co najmniej przerażająco.
Staraliśmy się uwijać tak szybko jak tylko mogliśmy, ale gdy skończyliśmy okazało się, że zostało nam kilka minut. Zdesperowani prędko pobiegliśmy na górę. Wpadłem do pokoju i wyjąłem z szafy dżinsowe spodnie, do tego dobierając brązową koszulę w kratę i cienki, granatowy sweterek. Włosy przeczesałem palcami i kiedy stanąłem przed lustrem, stwierdziłem, że wyglądam w miarę dobrze. Podkreśliłem jeszcze tylko oczy czarną kredką, popsikałem się perfumami Diora i byłem całkowicie gotowy. Akurat usłyszałem hałas na dole. Domyślałem się, że już wrócili z wywiadu. Niechętnie więc zszedłem do nich. Jonghyun już tam był. Siedział na kanapie i przeglądał coś w swoim iPhonie.
- Wszyscy gotowi? Zbieramy się na próbę – rozkazał Onew, klaszcząc w dłonie i próbując ogarnąć resztę swojego zespołu – wychodzimy. Już! Raz, dwa. Śpieszymy się.
- Nie krzycz kurczaku, słyszymy cię – syknęła Diva lejąc sobie pomarańczowy sok do ulubionej szklanki w serduszka. Kiedy wypił, odstawił na bok i tak jak reszta wyszedł z dormu. Już chciałem przypomnieć liderowi, że nie ma z nami maknae, jednak mnie uprzedził.
- Taemin dzwonił do mnie i mówił, że Heechul go podwiezie na salę – mruknął, grzebiąc w telefonie – wsiadajcie – rozkazał wskazując na czerwony bus stojący na ulicy. Tak jak powiedział, weszliśmy do środka i usiedliśmy na swoich miejscach. Na miejsce dojechaliśmy w mniej niż piętnaście minut. Oczywiście standardowo, wychodząc z pojazdu nasz kochany Lee musiał zahaczyć o coś nogawką i wyrżnął pięknego orła. To już była jego norma. Taka jakby poranna czynność, bez której Onew by się nie obszedł. Zaśmiałem się głośno z resztą na ten widok, przy okazji starając  mu się pomóc przy podnoszeniu.  Zdenerwowany otrzepał kolana i ruszył swoim dumnym krokiem przed siebie w kierunku głównego wejścia, przed którym czekału już nie kto inny jak nasza zakochana dwójka, czule się obejmująca.

9 komentarzy:

  1. Weź, miałam taki dobry humor, a teraz będę biegać po pokoju krzycząc: DLACZEGO ONI NIE SĄ RAZEM?! Po prostu kocham opowiadania z Shinee, ale powiem w sekrecie, że co do Super junior to mam lekki "uraz" już nie do wyleczenia. Pewnie stąd ten mój wściekły bunt o ten dziki związek Taemin`a i Heechul`a. Oni rzeczywiście do sb wg nie pasują, ale chyba mam pewne przeczucia, że ty to zmienisz. xD
    Co do rozdziału, to pewnie tysiąc razy pisałam, że podoba mi się twój styl pisania, ale to nie wystarczy. Spowodowałaś, że odczuwałam wszystkie uczucia Minho niemal z takim samym natężeniem jak on. Opisy świetnie rozbudowane tak jak i dialogi. Nie pozostało mi nic innego na pisać jak pisz dalej i życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieee!!!!!!! Minnie ma być z Minho!! Minnie ma być z Minho!! Coś Ty zrobiła odkręć to teraz!! On nie może być z Heechul'em!! Wnerwiłam się i to bardzo >.<" Podobało mi się jest fajnie napisane i czekam na next :3
    Pozdrawiam i życzę dużo weny^^

    OdpowiedzUsuń
  3. oh, widzę, że można pozazdrościć kulinarnych zdolności Jjongowi :D czekam na kolejny odcinek! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziłąm kilak powtórzeń i literówek, xD (przepraszam, ale lubię się trochę czepiać xD) ale nie chce mi się ich pisać. Od kilku błędów nikt nie umarł, a zdarzają się każdemu.
    Anyway, widzę, że od ostatniego rozdziału twój styl jest lepszy. Podobało mi się i czekam na kolejną część.
    Dodatkowo jak moje poprzedniczki również nei zgadzam się na pae Taemina z Heechulem xD
    + Widzę, że dodałaś obserwujących, co mnie bardzo cieszy ;D dodaje ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog mnie prześladuje ;o Co wchodzę na TT i włączam jakiś link, to zawsze mi wyskakuje.xD Mówię "OK, zobaczę później, bo czasu nie mam". Ale jak miałam czas, to nie miałam zapisanego bloga (moja inteligencja). Jednak wczoraj w nocy miałam czas i miałam link^^ Z zacieszem weszłam tu i z jeszcze większym wyszłam :D Ah, w jedną noc przeczytałam wszystko. Dobrze, że dużo tego nie masz, bo bym zarwała całą. Teraz to na pewno będę wchodzić tu codziennie! Masz nową fankę, a ja cudowny blog *_* Żałuje, że zwlekałam z przeczytaniem go ;c Jest świetny, piszesz też na bardzo dobrym poziomie. Dobra, brakuje mi słów, a muszę jeszcze coś zostawić na następne komentarze.xD Czekam na ciąg dalszy i na nowe One Shoty <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Długo się zabierałam za przeczytanie Twoich opowiadań, no i skończyłam właśnie czytać opublikowane rozdziały Trouble ^^ Naprawdę przyjemnie i szybko się je czytało, co najważniejsze nie przynudzało i nie musiałam się przymuszać, czy też długo się z nimi męczyć. Łatwo mi się wczuć w postacie i to kolejny plus. Czekam, aż Minho zacznie działać, bo tak jak reszta nie widzę Heechul'a i Taemin'a razem :>
    Czekam na kolejny rozdział c;

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co Ci powiem? Przeczytałam Twoje opowiadanie w jakieś pół godziny z minutami. Baaardzo mi się spodobało. Kocham Twojego bloga. Ale niech mi ktoś do jasnej ciasnej wyjaśni - DLACZEGO MINNIE JEST Z HEECHUL'EM?! Nie podoba mi się to. Oj nie! I jeszcze sposób w jaki Minho opisał Hee daje mi do myślenia. W kościach czuję, że coś się stanie! >.< Ja to po prostu wiem! Jak babcie wiedzą, że będzie padać tak ja wiem, że coś złego się wydarzy! I Żaba-Minho wkroczy na ratunek na swoim zielonym koniu... dobra. Przesadziłam. XD W każdym razie, opowiadanie baaardzo mi się podoba i postaram się komentować kolejne rozdziały! Weny, weny, weny wiele kochana! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Hee weź się odwal od Taemina co ? :D
    Ciesze się że rozdział dłuższy, ale przeraza mnie fakt że został tylko jeden TT a ja nie lubię czekać xd pewnie jeszcze czymś dowalisz na koniec xd ok ide ^^

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń