15 mar 2014

Trouble ~ 5

Jak widać, coś zaczyna się pojawiać. Wybaczcie, że takie krótkie, ale godzina pierwsza w nocy nie służy. Rozdział dodaję bez bety, więc nie zwracajcie uwagi na błędy jeśli takowe znajdziecie. Mam nadzieję, że będziecie komentować. To dla mnie naprawdę ważne. 
Chciałabym również jeszcze powiadomić, że "Trouble" będzie mieć koło 26 lub 27 rozdziałów. Zależy jak pójdzie mi pisanie. 
A teraz nie przedłużając, enjoy the show ~ !


             
 ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~* ~





             Kiedy tylko ujrzałem tę dwójkę razem, zacisnąłem mocno pięści i podszedłem do nich niechętnie. Nie byłem przychylny myśli, że Heechul będzie dzisiaj na naszym treningu. Ta wizja mnie zniechęcała do wszystkiego. Nawet do tańczenia układów, które zawsze dla zabawy przerabiałem z Taemin’em. Teraz  nie będzie takie samo. Teraz oni będą spędzać czas razem, a ja będę siedział pod ścianą jak ostatnia ofiara. I miałem rację. Po dwóch godzinach bezustannych ćwiczeń zmęczony zasiadłem pod chłodną ścianą, a Minnie podbiegł do Heechul’a i usiadł mu na kolanach, cmokając go lekko w policzek. Kiedy to zobaczyłem, miałem przeogromną ochotę do rzucenia w nim butelką wody. Może by się trochę ogarnęli. Bo takie zachowania naprawdę wyprowadzały mnie z równowagi. Zwłaszcza z kimś kogo mi odebrano. Z kimś, z kim nie mogłem już spędzać czasu i zachowywać się jak przyjaciel. Potrzebowałem dystansu. Musiałem się od Taemin’a oddalić. I to jak najszybciej. Nie chciałem być bardziej zraniony, aniżeli teraz. Musiałem zbudować między nami mur. Barierę, która oddzieliła by mnie od tego wszystkiego. Ostatnio nawet zauważyłem, że od kiedy maknae zaczął przebywać z tym człowiekiem, stałem się bardziej nerwowy, aniżeli byłem normalnie. Byłem jak chodząca mina. Ale starałem się tego nie pokazywać. Udawałem opanowanego. Jednak od wczoraj mam ochotę rozwalać ściany. Nie wiem dlaczego byłem tak nabuzowany. Może po prostu się martwiłem o tego dzieciaka. Nie ufałem Heechul’owi. W ogóle.
               Westchnąłem cicho i przetarłem zmęczoną twarz ręcznikiem, tym samym spuszczając wzrok z zakochanych. Chciałem wstać, ale byłem zbyt padnięty. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Chyba przesadziłem trenując tyle czasu nowy układ. Może i był on ciężki do zatańczenia, ale zdecydowanie przeszedłem samego siebie. Mocno przegiąłem. Ostatecznie postanowiłem złapać się parapetu i wstać, co osiągnąłem z ociąganiem. Byłem wyczerpany, więc rzuciłem się na kanapę obok mnie i przytuliłem się do poduszki. Praktycznie zawsze stawałem się senny po tańcach, co mnie irytowało jak mało co. Kiedy tak starałem się ułożyć, nawet nie zauważyłem, kiedy przypadkiem kopnąłem członka Super Junior w biodro. Usłyszałem tylko głośne syknięcie z bólu i przekleństwo. Odwróciłem się do niego i spojrzałem beznamiętnie.
- Wybacz – mruknąłem, ponownie próbując znaleźć wygodną pozycję.
- Zamiast wić się na tej kanapie jak dzika kuna, lepiej weź się za trening – warknął, przytulając do siebie mocniej Taemin’a.
- Potem. A teraz byłoby fajnie jakbyś poszedł. Przeszkadzasz moim nogom – odpowiedziałem, zapadając w lekką drzemkę. Kiedy obudziłem się po kilku minutach, jego już nie było. Rozejrzałem się nieprzytomnie po Sali i zauważyłem, że wszyscy siedzieli jeszcze pod ścianą i odpoczywali. Brakowało jednak Minnie’go.
- Gdzie poszedł ten dzieciak? – zapytałem, przecierając oczy dłonią.
- Tae? Poszedł gdzieś przed chwilą. Chyba jest na Ciebie zły o Heechul’a.
Skrzywiłem się i wstałem niechętnie, wychodząc na zewnątrz w poszukiwaniu młodego. Oczywiście znalazłem go tam gdzie zawsze. Na hamaku w ogrodzie. Podszedłem wolno i niepewnie przysiadłem się obok. Maknae spojrzał na mnie wściekły, by po chwili odwrócił się do mnie ostentacyjnie plecami.
- Ej, ej. Za co to? – mruknąłem, chodź dobrze wiedziałem. Ale lepsze udawanie debila przed światem, niż przyznanie się do własnego błędu.
- Ty już dobrze wiesz – warknął.
Westchnąłem i przytuliłem się do niego. Czułam jak stara się wyrwać, jednak mój mocny uścisk nie pozwalał mu na to. Oparłem brodę na jego prawym ramieniu i przymknąłem oczy.
- Nie gniewaj się Królewiczu. Nie chciałem Cię urazić – szepnąłem mu do ucha tym samym wplątując palce w jego miękkie włosy – przebaczysz? – nie chciałem przyznawać się do tego, że wynikła sytuacja to moja wina, ale przed nim nie mogłem inaczej. Nie potrafiłem go oszukiwać, a tym bardziej przed nim udawać. To było ponad moje zdolności aktorskie. A były one na wysokim poziomie.
- No nie wiem… - mówiąc to spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął – zasłużyłeś sobie?
Widząc, że na mnie patrzy, uśmiechnąłem się jeszcze szerzej niż on i pokiwałem ochoczo głową.
- Oczywiście, że sobie zasłużyłem.
Taemin westchnął i z rozbawieniem pokręcił głową, wyrażając niedowierzanie.
- Jesteś niemożliwy.
- Wiem. Cały mój urok – powiedziałem i zaśmiałem się lekko – chodź, wracamy do środka. Będziemy się powoli zbierać.
Młodszy pokiwał głową i zwlókł się z hamaka, z wolna ruszając w kierunku Sali treningowej. Ja poszedłem tuż za nim. Chciałem się po prostu zastanowić co powinienem zrobić. Nie chciałem opuszczać Minnie’go, a jednocześnie chciałem być jak najdalej od Heechul’a. Miałem problem życia.

 ~ * ~ * ~

             Kiedy wróciliśmy do dormu, zawitałem do kuchni, nalewając sobie soku. Byłem strasznie spragniony. Jakbym przeszedł co najmniej pustynię, a nie wspinał się na drugie piętro. Odstawiając szklankę do zlewu, usiadłem na kanapie przed telewizorem i włączyłem sobie dla relaksu jakiś film. Nawet nie wiem kiedy lekko mi się przysnęło. Obudził mnie dzwonek do drzwi.
- Otwórz ktoś! – krzyknąłem, przełączając kanały w telewizorze. Gdy jednak po dłuższej chwili nikt nie przychodził, jęknąłem głośno i wstałem. Czemu zawsze ja muszę je otwierać. Przekręciłem klamkę i zamarłem.
- Znowu ty… - warknąłem.
- Witaj Minho, dobrze Cię ponownie widzieć – opowiedział i przekroczył próg naszego mieszkania, jakby to było jego. Spojrzałem na mężczyznę sceptycznie, by po chwili zawołać dzieciaka.
- Taemin!! Masz gościa!! – krzyknąłem i zamknąłem drzwi, prowadząc Heechul’a do pokoju maknae. Oczywiście jak to młody ma w zwyczaju, nic nie słyszał przez słuchawki w uszach. Podszedłem do niego i zdjąłem mu urządzenie, targając mu przy okazji włosy. Nie mogłem się powstrzymać.
- Masz gościa – powtórzyłem i wyszedłem z pokoju. Nie chciałem tam być. Chyba bym oszalał. Zamiast tego skierowałem się do siebie, zabierając po drodze jakąś książkę z pokoju Onew. Nawet nie zwróciłem uwagi na tytuł. Byleby po prostu zająć czymś moje rozkołatane myśli. Jak się okazało była to książka opowiadająca o jakiejś historii fantasy. O tyle dobrze. Nieśpiesznie otwarłem na pierwszej stronie i zacząłem czytać.  Nie było to coś złego, ale pewnie bardziej bym się skupił, gdybym nie słyszał za ścianą głośnego śmiechu Minnie’go i tego idioty. Westchnąłem cierpiętniczo, odkładając lekturę na szafkę nocną. Nie wiedziałem co mogłem jeszcze robić. Siedzi u niego już ponad godzinę, a ja zaczynałem wariować. W akcie desperacji sięgnąłem więc po mp4, która skutecznie zagłuszy wszelakie dźwięki. Choć na słuchanie muzyki nie miałem najmniejszej ochoty. Przesłuchałem kilka utworów i znudzony zdjąłem słuchawki. Ucho zaczęło mnie pobolewać. Ale tak to jest jak leży się na prawym boku i dociska plastikowe urządzenie. Skrzywiłem się i lekko rozmasowałem owe miejsce. Siedząc tak dłuższą chwilę, nagle doszło do mnie, że już nie słychać ich dzikich śmiechów. Niepewnie wyszedłem z pokoju, dla przykrywki kierując się do kuchni. Przechodząc obok pokoju przyjaciela, dyskretnie zajrzałem do środka. Na moje nieszczęście nadal tam był. Tyle, że cicho. Para leżała, wtulona w siebie spokojnie i spała. Ich błogie miny mówiły same za siebie. Byli ze sobą tak bardzo szczęśliwi… Aż mnie coś mocno zakłuło w środku. Momentalnie posmutniałem i wróciłem do pokoju. Teraz żałowałem, że opuściłem swoją sypialnię. Wolałbym tego nie widzieć. Przynajmniej nie byłoby mi teraz tak cholernie przykro. Chciałbym być na miejscu tego faceta. Chciałbym, żeby to do mnie tulił się Tae. Chciałbym, żeby to do mnie się uśmiechał. Żeby ze mną się śmiał. Nie z nim. Czułem się w tej chwili jakbym miał po części złamane serce. Czułem się zdradzony. Tak cholernie zdradzony. Nawet nie wiem, kiedy zacząłem płakać. Cicho szlochać do poduszki, by tylko uwolnić emocje, które we mnie siedziały od wczoraj. Chyba zacząłem się zakochiwać w Taemin’ie. A to nie wróżyło nic dobrego. Ani dla niego, ani tym bardziej dla mnie. Nie chciałem go kochać. Nie chciałem jeszcze mocniej cierpieć. Czemu nie mogłem go po prostu znienawidzić? Byłoby łatwiej. Nam obu.

4 komentarze:

  1. Krótkie :c
    Ogólnie opowiadanie mi się podoba. Ale mam dla Ciebie kilka rad ^ ^
    Tak jak wspominałam, pracuj nad interpunkcja i stylistyka. Zanim dodasz rozdział przeczytaj go z dwa razy, żeby nabrać pewności co do całej treści. Nie mieszaj też czasów. Jeżeli piszesz w przyszłym to nie dawaj nagle teraźniejszego bo to trochę razi. Hm...czy coś jeszcze? Ns razie chyba nie i mam nadzieje że nie będziesz zła za to co napisałam. Sama nie jestem jakaś super, ale chciałbym jakoś pomóc i doradzić ^ ^ czekam na kolejny rozdział i życzę duuuuzo weny : 33

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowy rozdział *~* czekam na następny. Weny~

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Minho : ((
    A tak wgl cudowny wygląd bloga
    Najbardziej mi się podoba ten obrazek na górze
    Weny życzę ! : 3

    OdpowiedzUsuń
  4. I was recommended this web site by my cousin. I am not sure whether this post is written by
    him as no one else know such detailed about my problem.
    You're incredible! Thanks!

    Here is my web site :: finding for a personal loan

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń