19 kwi 2014

Trouble ~ 7

Może rozdział dłuższy nie jest od poprzedniego jak obiecywałam, ale nie miałam siły go pisać. XD wybaczcie mi. Starałam się go zrobić jak najdłuższy. Ale wyszło jak wyszło. Według mnie jest to totalna klapa, ale cóż. Sami oceńcie. Liczę na komentarze i obserwacje, bo taki "doping" pomaga w pisaniu ^^"
No i chciałam jeszcze wam życzyć wesołych świąt ^^
Nie przedłużając, zapraszam ~ !

~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ 




               Słysząc pytanie chłopaka, momentalnie zacisnąłem zęby, by nie krzyknąć z bezradności. Nie chciałem z nim rozmawiać. Nie chciałem na niego patrzeć. Nie chciałem się z nim kłócić. Nie chciałem o nim myśleć. Westchnąłem i zamknąłem oczy, uspokajając się powoli. Niepewnie pokiwałem głową, dając mu nieme pozwolenie na to co chciał zrobić. Podniosłem powieki, spoglądając na niego spokojnie, chociaż w środku krzyczałem, żeby stąd odszedł. Żeby mnie zostawił w spokoju i przestał się przejmować. Nie potrzebowałem litości i współczucia.
               Nastolatek usiadł na krześle naprzeciw mnie i spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi, brązowymi oczami. Jego mina nie wyrażała wiele. Ledwo można było dostrzec lekkie wahanie i niepokój. Zapewne zaistniałą sytuacją. Tak się od siebie oddaliliśmy przez te kilka dni, że aż zapomniałem jak się z nim normalnie rozmawia. On zapewne również zapomniał.  Przeczesałem więc dłonią ze zdenerwowania włosy i ułożyłem się wygodniej na krześle. Nie miałem pojęcia jak mógłbym zacząć. Co mógłbym powiedzieć, jak się odezwać. Liczyłem,  że to on zacznie. A mnie pozostanie tylko słuchanie i potakiwanie od czasu do czasu z grzeczności. Choć wewnętrznie miałem ochotę rozwalić wszystko i zawinąć się w kołdrę, zasypiając. Westchnąłem ponownie i założyłem rękę na rękę, patrząc na niego, chcąc go ponaglić do rozpoczęcia rozmowy. Ale ujrzałem tylko niepewność majaczącą na jego pięknej twarzy. Zmęczony przetarłem oczy.
- No to o czym chciałeś pogadać? – mruknąłem, rozumiejąc, że chyba nie doczekam się na Taemin’a.
Nastolatek zagryzł wargę i spojrzał na mnie spłoszony. Widząc to, zamrugałem oczami, by odgonić od siebie jakże nieprzyzwoite myśli o nim. Jak ja tego nienawidziłem. To tylko bardziej mnie męczyło, doprowadzając do szału. 
- Mówiłem, że o nas Hyung – powiedział i zrobił naburmuszoną minę, jakbym  mu zabrał mleko bananowe. Uśmiechnąłem się ukradkiem na ten widok i pokiwałem głową, starając się go słuchać – no i ogólnie o tym wszystkim… - burknął i spuścił wzrok na swoje ręce pod stołem.
Pokręciłem zrezygnowany głową nadal się uśmiechając.
- A więc słucham – powiedziałem i nastawiłem uszu. Dzieciak ponownie na mnie spojrzał.
- Um… Zauważyłem, że się oddalamy od siebie – zaczął, niepewnie skubiąc kosmyk swoich przydługawych, karmelowych włosów – to już nie jest to, co było dawnej Hyung…
Pokiwałem głową, wzdychając ponownie.
- Niestety nie jest, masz rację – odpowiedziałem, mierząc go spojrzeniem.
- Czemu tak się stało? Czemu tak bardzo się od siebie oddaliliśmy w te kilka dni? – jęknął, patrząc się na mnie desperacko – Hyung… Co zrobiłem nie tak, że mnie odpychasz?
-Ty nic nie zrobiłeś Minnie. To po prostu ja jestem idiotą. I tyle w temacie chyba… - mruknąłem, siląc się na spokojny ton. Zacisnąłem pięść, próbując nad sobą zapanować i nie oszaleć zaraz.
Nastolatek sarknął buńczucznie i pokręcił buntowniczo głową.
- Nie jesteś idiotą – syknął – nie lubię jak tak o sobie mówisz – słysząc to tylko wzruszyłem beznamiętnie ramionami – ewidentnie coś jest na rzeczy od kiedy związałem się z Heechul’em. Mów co jest. Jak na spowiedzi. Już – zarządził i przysiadł się bliżej mnie, świdrując swoim natarczywym spojrzeniem moją osobę. Skrzywiłem się.
Milczałem dłuższą chwilę, patrząc się tępo w stół.
- Po prostu go nie lubię – mruknąłem w końcu, nie chcąc niczego więcej dodawać. Nie musiał wiedzieć wszystkiego.
- Minho, ja się pytam poważnie.
- A ja poważnie odpowiadam. Po prostu go nie lubię Minnie. Nic więcej w tym nie ma.
Usłyszałem jego ciche westchnięcie.
- Czemu Ci nie wierzę? – zapytał, kładąc swoją dłoń na moim kolanie i patrząc mi głęboko w oczy zapewne chcąc wyczytać z nich prawdę. Nieznacznie mocniej zacisnąłem pięść, próbując się uspokoić. Dłoń Taemin’a nie powinna się tam znajdować. Zdecydowanie nie powinna. To nie jej miejsce…
- Nie wiem – mruknąłem, lekko i niezauważalnie się odsuwając. Jeszcze chwila, a oszaleję. Jeszcze trochę, a mnie poniesie i zrobię coś głupiego. Naprawdę głupiego… - Ostatnio po prostu trochę źle się czułem. Nie chciałem się zbliżać, bo mogłem czymś zarażać – odpowiedziałem, starając się zatuszować kłamstwo – mówię prawdę – dopowiedziałem, by jakoś lepiej zakończyć swoją wypowiedź.
- Nadal Ci nie wierzę Hyung.
Ponownie wzruszyłem ramionami, olewając już fakt, iż nadal nie ufa temu co mówię. W sumie ma powody i dobrze, że jednak ostatecznie mi nie wierzy. Nie lubię go okłamywać. I to tak perfidnie, w żywe oczy. Tyle, że chwilowo nie miałem wyjścia. Musiałem. Zmuszał mnie do tego.
-No powiedź no! Przecież Cię za to nie zjem! – jęknął i potrząsnął moją nogą. Skrzywiłem się w duchu, uspokajając jednocześnie to, co aktualnie działo się w moim mózgu. A działo się dużo. I chyba za dużo.
-Jeny no… Po prostu… no – burknąłem, odwracając od niego swój wzrok.
- No tak, tyle teraz zrozumiałem. Rozjaśniłeś mój światopogląd. Dziękuję Hyung – powiedział sarkastycznie – a teraz poważnie. Mów, bo jednak zmienię zdanie i Cię pogryzę – dodał.
 Słysząc to, zaśmiałem się cicho i spojrzałem na niego rozbawiony.
- Rozumiem, że to nie są żarty?
- Nie, nie są. A teraz czekam na jakieś porządne wyjaśnienia. I łaskawie nie kłam.
- Dobrze, dobrze. Już się nie gniewaj – mruknąłem i poklepałem go po dłoni, którą miał na moim kolanie. Była taka blada, mała i delikatna. Aż jęknąłem w duchu – po prostu sądzę, że spędzasz z nim za dużo czasu i zapominasz o mnie.
- Nie prawda – oburzył się – nie zapominam o Tobie! Nigdy bym tego nie zrobił!!
Zaśmiałem się sam do siebie, wzdychając.
- Zapominasz Minnie. Pamiętasz nasz zwyczaj grania w gry na PS3 co trzeci dzień? Albo to, jak zawsze chodziliśmy do ogrodu na hamak napić się Twojego mleka bananowego? – widząc, że kiwa głową i chce coś powiedzieć, szybko go uprzedziłem – Teraz to nie są nasze zwyczaje, a wasze. Twoje i Heechul’a. Mnie wykluczyłeś – powiedziałem i sztucznie się do niego uśmiechnąłem, wzruszając ramionami.
Chłopak pokręcił zdesperowany głową i złapał mnie za ramię.
- Ja wcale ni…
- Taemin – krzyknął ktoś z salonu – Taemin! Chodź tu!! Błagam!
Skrzywiłem się nieznacznie, patrząc w korytarz za głosem krzykacza. Po chwili na widoku pojawił się Kibum, wymachujący jakimś wielkim i grubym katalogiem mody. Biegł w naszą stronę z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Mocno zdziwiłem się, widząc go takiego.
- Boże, Key! Co znowu? Kolejna przecena w Diorze? – jęknął donośnie maknae i teatralnie wywrócił oczami, spoglądając z zażenowaniem na swoją Umme i mocniej mnie ściskając.
- Jezu, nie! Nie! Nie wiem, które spodnie wybrać! – znowu krzyknął – a ty musisz mi pomóc! Nie wiem czy te w kratkę, czy może te w panterkę. A może te takie fajne obcisłe z kotami na pośladkach… Musisz mi pomóc! Ty się na tym znasz! Reszta, to totalne bezguścia! – zawył mu chłopak do ucha, ciągnąc za koszulkę i jednocześnie pokazując pozaznaczane strony w magazynie. Spoglądałem na to wszystko z szeroko otwartymi oczami, bo scena, którą Kim odwalał w tym momencie była co najmniej komiczna. Brakowało tylko popcornu i cyrk za darmo…
- Nie mam na to nerwów – burknąłem lekko zdezorientowany jak i przerażony obecną sytuacją. Wstałem z krzesła, kierując się do swojego pokoju. Miałem dość na dzisiaj. Jednak nie zrobiłem nawet dobrych dwóch kroków, kiedy cos mnie zatrzymało. Odwróciłem się i zobaczyłem, że maknae trzymał mnie za fragment granatowej bluzy, którą miałem na sobie.
- Minho, mieliśmy sobie wyjaśnić – mruknął.
- Wiem, ale nie mam siły na tego krzykacza. Przepraszam – odpowiedziałem – zajmij się nim i uspokój go zanim zdemoluj nam pół dormu przez durną parę spodni.
- One nie są durne, Minho! Jesteś taki bezduszny! – ponownie krzyknął, pochylając się nad gazetą i próbując zwrócić na siebie uwagę najmłodszego – Minnie, kochanie! Patrz! A może te, w paski!
               Nie chcąc już więcej tego słyszeć, prędko ewakuowałem się na górę. Jak tylko znalazłem się we własnej sypialni, zamknąłem za sobą drzwi i osunąłem się po nim, ukrywając twarz w dłoniach. Nie wiedziałem co robić. Miałem ochotę płakać, a jednocześnie rzucić czymś o ścianę i spróbować się uspokoić. Ostatecznie nie mając pojęcia co ze sobą począć, wstałem z podłogi i chwiejnym krokiem ruszyłem w stronę łóżka. Po chwili uwaliłem się na nie i jęknąłem z przyjemności, czując miękką pościel pod sobą. Przytuliłem się do poduszki i nawet nie wiem, kiedy przysnąłem. Obudziło mnie dopiero ciche pukanie do drzwi. Niczego jeszcze do końca nie świadomy, stęknąłem głośno i przewróciłem się na drugi bok ponownie wtulając twarz w poduszkę. Nie miałem najmniejszej ochoty wstawać. Liczyłem skrycie, że osobnik czający się przed moim pokojem da sobie spokój i zaraz pójdzie. Jednak nie. Znowu coś zastukało, zapukało i tupnęło. Warknąłem w pościel i wstałem, kierując się do sprawcy tego zamieszania. Kiedy otwierałem drzwi już chciałem nakrzyczeć na tego kogoś, jednak momentalnie się uspokoiłem. Przede mną stał maknae w swojej ulubionej piżamie i z mokrymi włosami, owiniętymi żółtym i puchowym ręcznikiem. Natychmiast spuściłem z niego wzrok, agresywnie wpatrując się w jego skarpetki z dinozaurami. Odetchnąłem głęboko, próbując pozbyć się soczystych rumieńców na twarzy. Wyglądał tak cholernie dobrze… Przecież on był wręcz niedopuszczalnie piękny i uroczy. Takie cos powinno być surowo zakazane. Zacisnąłem dłoń w pięść i spojrzałem na niego już trochę uspokojony.
- Która jest godzina Minnie? Nie powinieneś spać?
- Jest trochę przed północą – mruknął, przestępując z nogi na nogę.
- No to nie sądzisz, że to już czas na Ciebie? Jutro wcześnie wstajemy, bo znowu mamy próby taneczne i wokalne – upomniałem go, patrząc na niego przenikliwie.
- Wiem Hyung. Chciałem tylko dokończyć naszą rozmowę z wcześniej. Tę, którą przerwał nam Umma… - pokiwałem głową. No tak, mogłem się spodziewać, że będzie chciał to w końcu do końca obgadać. Westchnąłem sennie, by po chwili zaprosić go do siebie. Usiadłem ponownie na łóżku, ziewając. Spojrzałem na niego przepraszająco, czekając na to co ma mi do powiedzenia. Ale chyba znowu nie palił się zbytnio do rozpoczęcia naszej rozmowy. Przetarłem twarz dłonią.
- Przepraszam Minho… - mruknął, spuszczając głowę. Widziałem jak się miotał sam ze sobą i miał ochotę się rozpłakać – to wszystko moja wina.
Słysząc to, natychmiast się do niego przysunąłem i mocno przytuliłem, tuląc jego głowę do swojej klatki piersiowej. Nie chciałem, żeby się tutaj rozklejał. Nie lubiłem patrzeć jak płacze. Wręcz nienawidziłem. Łamało mi się wtedy serce. Więc trzymałem go tak i kołysałem nami uspokajająco.
- To wcale nie Twoja wina – powiedziałem po chwili – nie wymyślaj takich bzdur, błagam.
- Ale…
- Żadne ale Minnie. Przestań sobie wmawiać, że to tylko i wyłącznie Twoja wina. Ona leży bo obu stronach – bąknąłem – głównie po mojej. Bo mogłem porozmawiać z Tobą, zamiast oddalać się jak jakiś głupek. Przepraszam Cię. Serio, nie chciałem. Po prostu jestem skończonym idiotą – zaśmiałem się cicho i przeczesałem palcami karmelowe włosy młodszego.
- Nie jestem idiotą, no! – podniósł głos i spojrzał na mnie spod byka. Chyba próbował być groźny, ale jakoś nie wyszło mu to zbyt efektownie, bo tylko się uśmiechnąłem i ponownie poczochrałem jego włosy. Były takie miękkie w dotyku… I pachniały jego ulubionym truskawkowym szamponem. To takie męskie…
- Tak, tak. Oczywiście – powiedziałem – a teraz zmykaj do siebie, bo jutro nie wstaniesz. Masz ledwo sześć godzin snu. A dla Ciebie to zdecydowanie za mało.
- Dobrze, już idę. Skoro tak mnie wyganiasz – odpowiedział mi i wystawił język. Podszedł do drzwi i już miał je otwierać i wyjść, kiedy odwrócił się w moja stronę i spojrzał mi prosto w oczy. Z wrażenia, aż zapomniałem jak się oddycha. Mogłem się tylko na niego patrzeć, wzdychać i potajemnie marzyć – Minho… Obiecaj mi, że będzie jak kiedyś. W porządku? Wiesz… Nie chciałbym stracić przyjaciela…
Wpatrywałem się w niego tępo, próbując odzyskać władzę nad swoim ciałem i zrozumieć co mówił. Trochę się załamałem, słysząc o przyjacielu, jednak nie dałem tego po sobie poznać. Nieznacznie pokiwałem głową, dając mu niemą obietnicę.
- Tak, jasne. Nie ma sprawy. Jak dawniej – dopowiedziałem jeszcze głośno, wiedząc, że takie kiwanie głową mu nie wystarczy. Taemin uśmiechnął się szeroko i opuścił moją sypialnię, uprzednio życząc mi jeszcze dobrej nocy. A ja dalej siedziałem na łóżku, w tej samej pozycji i do znudzenia wgapiając się w miejsce, gdzie chwilę temu stał mój maknae. Dopiero po chwili oprzytomniałem, uderzając głową w ścianę obok mnie. Jęknąłem cicho z bólu, jednak powoli wychodziłem z szoku jaki wywołał u mnie ten dzieciak. Nigdy nie sądziłem, że ktokolwiek, kiedykolwiek tak bardzo mnie sobą oczaruje. Zwłaszcza on. Zwłaszcza ten niepozorny i młody chłopak. Nie wierzyłem, że ktoś tak szybko mnie omamił. Że owinął sobie mnie wokół palca. Byłem coraz bardziej jak lalka przy nim. Napalona lalka… Zdesperowany schowałem twarz w dłonie i ułożyłem się wygodnie, ponownie wtulając się do poduszki. Chciałem zasnąć, żeby zapomnieć. Ale nie mogłem. Ciągle miałem go przed oczami. Jego urocze i radosne oczy i piękny, szeroki uśmiech.
               Ugh, jeszcze trochę i mnie rozsadzi; pomyślałem sobie i ruszyłem chwiejnym krokiem w stronę łazienki. Zamknąłem drzwi na klucz i osunąłem się na zimne, niebieskie kafelki.  Przymknąłem oczy, starając się uspokoić rozedrgany oddech. Jednak słabo mi to szło. Niechętnie więc usiadłem wygodniej i chwyciłem za klamrę paska od spodni. Miałem nadzieję ogarnąć się szybko bez żadnej pomocy, ale chyba mi się nie to uda. Westchnąłem więc po raz któryś tego dnia, zdejmując bokserki. Kiedyś oszaleję przez tego dzieciaka.

~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ * ~ 

Komentooować ^^ 

4 komentarze:

  1. Minhooo~~~~ Ja cię zabiorę i się tobą zajmę!!! T.T Taeś tak się teraz o niego martwi... A Minho taki napalony XD Namiociki trolololo XD
    Czekam na więcej!!! Weny!!! <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko czytam coś z K - pop, ale chyba tą całą serię nadrobić. :D
    Pamiętam, jak byłaś moją betą, pls. XDDDDD
    Nie mam jak się rozpisać ponieważ ten komentarz jest jednorazowy, gdyż całej serii nie czytałam. Wpadłam zobaczyć jak ci idzie i muszę przyznać, że lepiej piszesz ode mnie. .o.
    Kiedy będę mieć czas, nadrobię całą serię, a teraz życzę ci dużo dużo weny i pisz dalej!~

    Akira Suzu~

    OdpowiedzUsuń
  3. TO CUDO NA SAMEJ GÓRZE:
    APOJUDIOSUJDLOJALKFSHDJAKSYDHUSIADHKAJSDSBADHSALKJHDKSFHDKJSFHGSDKFHJSFHLASKHDLASGJLFDGSIUHCBMNBKJASGDJASGDASUDGASIUDGASKJDHASKJDHASKDHASLKDH

    ROZDZIAŁ:
    ....................................................................................................WUT MINHO KOŃCÓWKA ON TAEMIN DOBRA



    WENY.
    DZIĘKI.
    PA.
    UMIERAM BO ZDJĘCIE.

    OdpowiedzUsuń
  4. Key mnie rozwalił z tymi spodniami xDD

    OdpowiedzUsuń

Łączna liczba wyświetleń